Spotkanie po filmie „Borderline” z pasma „Nowe Kino Litwy”

fot. Ada Sänger
Trzeciego dnia 24. MFF BellaTOFIFEST, po seansie mocnego i trzymającego w napięciu filmu „Borderline” w reżyserii Ignasa Jonynasa, będącego częścią pasma Nowe Kino Litwy, widzowie mieli okazję spotkać się z odtwórcą głównej roli – Šarūnasem Zenkevičiusem. Aktor przybliżył festiwalowej publiczności drogę do roli oraz wyzwania, jakie pojawiły się podczas pracy nad produkcją.

„Borderline” to thriller opowiadający historię ornitologa, który pogrążony w żałobie po samobójstwie żony w wyniku jednego incydentu zostaje uwikłany w działalność siatki przemytników. Szybko okazuje się, że granice – fizyczne i moralne – bardzo łatwo przekroczyć.

Pomysł na tę historię narodził się w czasie pandemii. To właśnie to doświadczenie stało się dla reżysera impulsem do refleksji nad tym, jak bardzo ludzie potrafią się od siebie oddalać i jak łatwo wznoszą między sobą niewidzialne mury.

Aktor podkreślił, że Jonynas jest reżyserem wyróżniającym się ciekawym podejściem zarówno do kreowanych przez siebie postaci, jak i do aspektów wizualnych. Wyjaśniał mu, że stworzył postać ornitologa, który sam pozostaje uwięziony we własnym wnętrzu niczym w klatce – jak ptaki, którymi się zajmuje.

fot. Julia Kałecka

„To była moja pierwsza główna rola w pełnometrażowym filmie fabularnym, więc było to dla mnie zupełnie nowe doświadczenie. Wcześniej grałem wprawdzie epizodyczne role w filmach oraz główne role w produkcjach krótkometrażowych, jednak był to mój pełnometrażowy debiut jako odtwórcy głównej roli” – mówił aktor.

Opowiedział również o tym, ile wysiłku fizycznego kosztowała go ta rola. Musiał znacząco przybrać na wadze, nauczyć się jeździć motorówką oraz przez trzy miesiące codziennie wchodzić do lodowatej wody, ponieważ film kręcono na litewskim wybrzeżu późną jesienią i na początku zimy.

„To było w sumie ekscytujące. Nigdy bym nie pomyślał, że będę chciał wchodzić do lodowatej wody czy brać zimne prysznice – nie ma mowy”.

fot. Ada Sänger

Jednak najcięższym wyzwaniem było pokazanie tego, jak bohater doświadcza zespołu stresu pourazowego.

„On jest wewnętrznie wypalony. Jedyne, co odczuwa, to napięcie i niepokój, ale to wszystko. Nie zostało w nim więcej emocji. Jest jakby martwy w środku”.

Nie było to łatwe również dlatego, że – jak sam mówił – dla aktora dramatycznego, jakim jest Šarūnas Zenkevičius, dużą potrzebą jest wyrażanie emocji. Reżyser miał jednak inną wizję postaci i w wielu scenach nie pozwalał na takie podejście. W rezultacie aktor musiał znaleźć inny sposób pracy nad rolą, aby w pełni oddać jej charakter.

Najciekawsze, a zarazem najtrudniejsze było to, że bohater w dużej mierze buduje w sobie napięcie i dystansuje się od wydarzeń, stawiając wokół siebie swoisty emocjonalny mur.

fot. Julia Kałecka

Głównym wątkiem, który nie pozwala ani bohaterowi, ani widzowi zaznać spokoju, jest samobójstwo żony. Główny bohater obwinia o nie swoją córkę, z którą praktycznie nie ma relacji. Dziewczyna, będąca w spektrum autyzmu, postrzegana jest przez własnego ojca jako brzemię.

„To, co było dla mnie szczególnie trudne zarówno jako człowieka, jak i aktora, to fakt, że musiałem w pewnym sensie nienawidzić własną córkę”.

Film nie daje jednoznacznego rozstrzygnięcia. Jest jednak niezwykle przejmującym wniknięciem w mechanizmy traumy i w to, co dzieje się, kiedy po śmierci bliskiej osoby nie jesteśmy w stanie uporać się z samymi sobą.