„Toruń to niezwykła trampolina” – spotkanie z Piotrem Głowackim i Dawidem Janickim

fot. Ada Sänger
Wspólne seanse w DKF-ie i pierwsze filmy kręcone kamerą taty – tak zaczynała się przyjaźń aktora Piotra Głowackiego i producenta Dawida Janickiego. Podczas wydarzenia „Po dwóch stronach kamery” w ramach 24. MFF BellaTOFIFEST aktor i producent opowiedzieli o swojej drodze od toruńskich podwórek do planu filmowego swojej nadchodzącej produkcji „Adam”, filmowej biografii Adama Małysza.

Trzeciego dnia 24. MFF BellaTOFIFEST w Cinema City pojawili się Piotr Głowacki i Dawid Janicki. Opowiedzieli o swojej przyjaźni, wspólnych projektach i drodze od toruńskich podwórek do największych produkcji polskiego kina.

Prowadzący spotkanie, Jarosław Jaworski, od razu nawiązał do ich wspólnych korzeni:

Łączącym was elementem jest liceum w Toruniu. Między wami była różnica jednej klasy. Jak wyście siebie w liceum odnaleźli? – zapytał.

Razem kandydowaliśmy na przewodniczącego samorządu szkolnego… i oboje się nie dostaliśmy – zaśmiał się Dawid Janicki.

fot. Ada Sänger

Ta anegdota pokazała, że spotkanie będzie nie tylko opowieścią o filmie, ale przede wszystkim historią o przyjaźni.

Piotr Głowacki swoją przygodę ze sztuką zaczynał w Toruniu, a dokładniej w Spiętym Teatrze Spinaczy. Jednak film pojawił się w jego życiu znacznie wcześniej niż mogłoby się wydawać.

Myśleliśmy, że robimy filmy – swoje, niezależne. Moi rodzice są tu z nami [na widowni] i używaliśmy kamery, którą tata kupił, na małe kasetki. Na tym kręciliśmy filmy. Byliśmy pod wpływem Tarantino: walki na dachach wieżowców, na ciężarówkach – wspominał aktor.

Przez długie lata to teatr był jego największą miłością:

Idąc do teatru, czułem, że idę do teatru, że to mnie kręci. Do trzydziestki byłem w teatrze, potem przyszedł film… Sam przyszedł. Zacząłem zwalniać się z prób i odpuściłem, przestałem już chodzić do teatru.

Dziś ma na koncie role w ponad 60 filmach, nagrodę im. Zbyszka Cybulskiego i Polską Nagrodę Filmową Orzeł. Mimo ogromnego sukcesu, jak sam podkreślał, to właśnie Toruń i teatralne korzenie ukształtowały go jako artystę.

fot. Ada Sänger

Dawid Janicki też nie szedł prostą drogą. Po studiach z archeologii trafił do filmu przez pracę przy festiwalach. Dziś jest współwłaścicielem East Studio, a na jego koncie znajduje się „Broad Peak”, jeden z najtrudniejszych logistycznie filmów w historii polskiego kina. Jak mówił, produkcja filmowa to nie tylko sztuka, ale przede wszystkim ogromna odpowiedzialność i praca zespołowa.

Na spotkaniu nie mogło zabraknąć przedpremierowego pokazu teasera filmu „Adam” w reżyserii Tomasza Matuszczaka. Publiczność zobaczyła materiał, który – jak szybko wyjaśnił producent – nie jest wersją docelową, ponieważ dystrybutor pracuje nad własną wersją. Mimo że był to zwiastun, widzowie mogli poczuć klimat produkcji, która ma trafić do kin w 2027 roku.

Kiedy prowadzący zapytał, dlaczego twórcy postawili na ten sam duet aktorski co w „Broad Peaku”, producent odpowiedział wprost:

Bo są to świetni aktorzy.

Dla Piotra Głowackiego praca nad filmem o Adamie Małyszu to nie tylko wyzwanie zawodowe, ale także osobista refleksja nad siłą charakteru i determinacją.

Na koniec spotkania Jaworski zapytał, czy warto dziś, będąc w Toruniu, próbować swoich sił w filmie. Głowacki nazwał Toruń niezwykłą trampoliną.

fot. Ada Sänger

To miasto ma taki układ społeczny, w którym co dziesiąta osoba studiuje. Ma też wszystkie walory miasta kultury, takie jak kino czy teatr. Jeśli masz ambicje związane z kulturą, to warto próbować – przekonywał.

Podkreślił, że to właśnie w Toruniu nauczył się marzyć i wierzyć w swoje możliwości.

Z kolei Janicki powiedział, że najlepszą odpowiedzią na to pytanie jest film o Małyszu, który właśnie powstaje:

Pokazuje moment, jak Adam na początku kariery miał pod górę i wspina się na szczyt. Ta historia jest o tym, że warto marzyć i próbować, bo jeśli tego się nie robi, to się nie uda – podsumował producent.

Spotkanie zakończyło się gorącymi brawami. Choć Głowacki i Janicki wyjechali z Torunia, to Toruń – jak sami przyznali – nigdy tak naprawdę z nich nie wyszedł. Ich historia jest dowodem na to, że marzenia, nawet te najśmielsze, mogą się spełnić.