Drugiego dnia 24. MFF BellaTOFIFEST odbyła się regionalna premiera filmu „Droga rzadziej przemierzana”, biorącego udział w Konkursie Polskim From Poland. Po seansie z festiwalową publicznością spotkali się jego twórcy: Zuzanna Grabowska, Agata Wątróbska, Janusz Chabior, Sylwia Witkowska, Vicky Witkowska, Anna Malatyńska oraz Łukasz Borowiecki.
Prowadzący, Błażej Hrapkowicz, rozpoczął od pytania do reżyserki o powody, dla których zdecydowała się obrać konwencję kina drogi.
„Zaczęło się w mojej głowie od takich obrazków: droga, zboże, jasność, dobroć” – odpowiedziała Zuzanna Grabowska, opowiadając o tym, jak piękno przydrożnej natury wprowadzało twórczynie w ich organiczny proces tworzenia i towarzyszyło im podczas pracy.
Jednak przyroda nie zawsze chciała współpracować z filmowcami, co było szczególną trudnością dla cierpiącej na arachnofobię Agaty Wątróbskiej.
„Po prostu wyruszyłyśmy w tę drogę i to się tworzyło” – podsumowała reżyserka.
Następnie scenarzystki i odtwórczynie głównych ról, Zuzanna Grabowska i Agata Wątróbska, wcielające się w filmie w byłe przyjaciółki, które podczas wspólnej drogi na pogrzeb zyskują okazję do odbudowania swojej relacji, zaczęły mówić o tym, jak ich filmowe i pozaekranowe więzi wzajemnie na siebie oddziaływały. Mimo że sama historia jest dziełem fikcji, twórczynie obficie czerpały ze swoich życiowych doświadczeń.
„Studiowałyśmy razem, mieszkałyśmy razem, znamy się jak dwa ślepe konie” – powiedziała Agata Wątróbska, po czym podzieliła się wątpliwościami, które miała przed rozpoczęciem współpracy nad projektem.
Obawiała się, czy potencjalne kreatywne tarcia na planie nie zaszkodzą ich przyjaźni.
Zuzannę Grabowską cechował w tej kwestii nieustanny spokój.
„Mówiła, że nie będzie tak, że jeszcze z tej drogi wrócimy mocniejsze. No i miała rację” – stwierdziła Agata Wątróbska.
„Moją drogą rzadziej przemierzaną było kino i dziękuję ci, Zuziu, że w tę drogę mnie zabrałaś, że ten debiut aktorski jest z najlepszą przyjaciółką”.
Janusz Chabior, wcielający się w Mariana – postać początkowo niepokojącą, a po bliższym poznaniu wyjątkowo poczciwą – opisał charakter projektu jako przyjacielsko-rodzinny ze względu na liczne więzi łączące jego twórców. Bardzo pozytywnie ocenił też całe doświadczenie.
„Oglądam ten film drugi raz i po raz kolejny się wzruszam” – mówił aktor.
Pogratulował twórczyniom stworzenia poruszającej historii niewielkim nakładem środków.
„Film drogi, a tani” – zażartowała reżyserka.
Producentka Sylwia Witkowska stwierdziła, że do zaangażowania się w projekt przekonało ją słowo „przyjaźń” oraz wzajemna wiara w siebie, którą miały z córką i współproducentką, Vicky Witkowską. Za kluczowe uznała ogromne wsparcie otrzymane od wielu osób z województwa kujawsko-pomorskiego, m.in. Edyty Macieji-Morzuch oraz burmistrzów Szubina i Górzna.
Anna Malatyńska, odpowiedzialna za realizację zdjęć, opowiadała o trudnościach wiążących się z dostosowywaniem do dynamicznych zmian pogody w plenerze.
„Szczególnie w kinie niezależnym nie można czekać na właściwe słońce. Słyszę o operatorach, którzy czekają na światło i wstrzymują zdjęcia, żeby mieć perfekcyjne światło. A ja powiem, że ważniejsza jest prawda momentu, historii między aktorami i zdjęciami. Trzeba łapać to, co się objawia przed nami, zamiast z tym walczyć” – mówiła.
Na potwierdzenie tych słów przytoczyła historię tego, jak całkowicie niezamierzenie w finałowej scenie pojawił się deszcz, co jej zdaniem przysłużyło się filmowi.
„Limitacje to jest powołanie do czegoś innego. To, jak gdyby ten film nam szeptał, że: ‘Nie, ta scena nie ma być w słońcu, piękna i romantyczna’. Tego nie trzeba kontrolować, tylko trzeba z tym tańczyć” – dodała.
Kompozytor Łukasz Borowiecki opowiedział z kolei, jak realizował zlecone mu przez reżyserkę interesujące zadania, takie jak stworzenie przyśpiewki dziecięcej czy piosenki końcowej, do której tekst napisał Artur Andrus. „Zuza powtarzała mi cały czas, że to jest film o kobietach, film kobiecy”. Wizję twórczyni starał się wcielać w życie umieszczając w ścieżce dźwiękowej głosy żeńskie w różnych formach.
Na zakończenie prowadzący poruszył motyw odkładania na później nierozwiązanych problemów w relacjach międzyludzkich.
„Czasem trzeba zawalczyć o tę drugą osobę, a czasem trzeba przebaczyć. Czasem trzeba popatrzeć na coś z dystansu, zacisnąć zęby, wykonać pierwszy krok. Ja znam wiele osób, które tego nie zrobiły i do tej pory nie mogą sobie wybaczyć, bo potem już było na to za późno” – powiedziała Agata Wątróbska.
„Uważam, że człowiek jest najważniejszy i w drugim człowieku możemy znaleźć oparcie. Czasem są jakieś sytuacje, niedopowiedzenia, coś narosło w nas, w przyjaźni czy w rodzinie. Wystarczy o tym porozmawiać i to się rozpłynie” – dopowiedziała Zuzanna Grabowska.
Zadeklarowała także, że kolejną rzeczą, którą chciała pokazać tym filmem, jest to, że strata kogoś bliskiego nie musi wiązać się wyłącznie z cierpieniem i że również z tak trudnego doświadczenia da się wynieść coś dobrego.
Po spotkaniu publiczność została zaproszona do skosztowania powracającego przez cały film ciasta, czyli „babki przyjaźni”.