X  Używamy plików cookie i podobnych technologii w celach statystycznych. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia.  Dowiedz się więcej. 

Pokora to piękna cecha w życiu — relacja ze spotkania z Mają Ostaszewską

fot. Wojtek Szabelski / szabelski.com

Znalazłam się w gronie ludzi, których szalenie podziwiam - tak Maja Ostaszewska wyraża swoją ogromną satysfakcję, a także zasłużoną dumę z uhonorowania Złotym Aniołem za twórczą niepokorność na 17. edycji Filmowego Festiwalu Tofifest. Nie jest to pierwszy raz, kiedy aktorka jest nagradzana za swoje zaangażowanie i działalność społeczną. Bowiem niepokorność to nieokiełznanie, odwaga poszukiwania i zadawania niewygodnych pytań.

Rozmowę z aktorką zdominowały dwa niezwykle ważne tematy: współczesna rola artystów i kultury oraz walka o świadomość - ekologiczną i obywatelską. W pewnym momencie zrozumiałam, że jako osoby popularne otrzymaliśmy niezwykły prezent, jakim jest zainteresowanie tym, co mamy do powiedzenia. Wciąż niewielu twórców korzysta z tego cudownego skarbu - wyznaje artystka, wspominając, że kiedyś sama czuła się zażenowana, wypowiadając się o ważnych sprawach, co powinno być domeną profesorów. Tym bardziej cieszy fakt, że coraz więcej osób ze świata kinematografii - i nie tylko - zabiera głos, tak bardzo potrzebny w dzisiejszych czasach.

Podczas spotkania jedna z obecnych na sali osób zadała odważne pytanie o ograniczenia stawiane twórcom, granice, o których tak wiele się mówi, i które powodują rozłam w życiu kulturalnym. Maja Ostaszewska wspomniała o manipulowanych wypowiedziach, artystach tracących swoje stanowiska i odbieraniu wolności słowa. Ja faktycznie żyję w gronie osób wolnych, pomijając hejt. Ale są osoby, które tej wolności nie mają. Nie chodzi tylko o mnie - myślę, że właśnie na tej świadomości trochę polega moja nagroda - wyjaśnia, odnosząc się również do wypominanych jej przez lata wypowiedzi, zarzutów o słowa, które nigdy nie padły lub zostały wyrwane z kontekstu, dotyczące najczęściej krytyki władzy, walki o prawa kobiet i zwierząt. Wśród publiczności wyczuwalne było poruszenie, wywołane słowami artystki - w końcu zabieranie głosu i aktywna działalność społeczna to ostatnie, za co powinniśmy przepraszać.

Zapytana o swoje ekologiczne działania, Maja Ostaszewska wymieniła wiele propozycji, które może wcielić w życie każdy z nas. Wystarczy poszerzać swoją wiedzę, nosić na zakupy własną torbę, a w niej także kubek na kawę. Co ważne, aktorka wspomina, że sama wychowała się na kulcie węgla i nieświadomości zagrożenia wynikającego z nadmiernego używania plastiku. A przecież wszystkie nawyki można zmienić, jeśli tylko zdamy sobie sprawę, jak poważnym problemem są dzisiaj zmiany klimatu i cierpienie zwierząt. Świadomość rodzi się w nas powoli, człowiek nie jest nieomylny. Ale założenie miłego kołnierzyka nie jest warte takiego cierpienia. Całe życie nie jem mięsa, urodziłam dwójkę dzieci i czuję się świetnie. Jestem bardzo wdzięczna moim rodzicom za etyczne decyzje, które podejmowali - podkreśla. Można zauważyć, że jej także nie są obce dziecięce sprawy - aktorka parokrotnie zwróciła nawet uwagę na najmłodszego członka widowni. Z byciem mamą utożsamiam się najmocniej w moim życiu - przyznaje z uśmiechem i pewnością, wyrażając dumę ze swoich pociech, które już wypracowały w sobie świadomość ekologiczną. Oraz seksualną, oczywiście adekwatną do ich wieku. Nie można zabraniać edukacji seksualnej, która stanowi również walor antyprzemocowy. Ja bardzo chcę być mamą obecną w życiu moich dzieci, ale nie zapominajmy, nie wszyscy rodzice rozmawiają ze swoimi - apeluje aktorka.

Podczas rozmowy nie zabrakło oczywiście tematów filmowych, sentymentalnych odniesień do Przystani, Listy Schindlera oraz krakowskich inspiracji: miałam dużo szczęścia i pożywkę dla moich marzeń - wspomina aktorka z uśmiechem, a o obecnej w programie festiwalu produkcji Ja teraz kłamię i jej twórcach wyraża się z dużym podziwem: Borowski jest czarodziejem słowa. Czuliśmy, że z tego projektu może powstać coś nowego, zarówno dla nas, jak i dla widzów. Wspaniale było pobawić się formą. Maja Ostaszewska zwraca również uwagę na problemy kina niezależnego i finansowania projektów, przy jednoczesnym zaangażowaniu twórców w ich powstawanie - nie tylko uznanych reżyserów, ale także młodych, stawiających pierwsze kroki aktorów czy scenografów (w filmową Yvonne wciela się Paulina Walendziak, uczestniczka cyklu Narodziny gwiazdy współtworzonego z portalem Vogue).

A na koniec dodaje, że lubi zaskakiwać samą siebie, nie powtarzać ról. Zapytana o to, w jaki sposób je wybiera, odparła, że liczą się dla niej spotkania z ludźmi i różnorodność, bo dramaty są bardzo ważne, komedie jednak niemniej: śmiech to wentyl wszystkich smutków. Wszystkim nam należy się trochę oddechu.

Nic dziwnego, że ze strony publiczności nie zabrakło braw i podziękowań. Wraz z Mają Ostaszewską zachęcamy Państwa do zapoznania się z dystrybuowanymi obecnie Nieznajomymi oraz nadchodzącymi projektami, w których weźmie udział nagrodzona za niepokorność aktorka.

Anna Tomaszewska

W tym dziale również

Google Translate

Aktualności Tofifest