X  Używamy plików cookie i podobnych technologii w celach statystycznych. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Pamiętaj, że zawsze możesz zmienić te ustawienia.  Dowiedz się więcej. 

„Gdzie nie pójdę, tam mam dom” — spotkanie z Jolantą Janus na 18. MFF. Tofifest Kujawy i Pomorze!

fot. Wojtek Szabelski / szabelski.com

Ciekawe anegdoty, czasem zabawne, a czasem wzruszające historie, a nawet zaśpiewane dwie piosenki. – To mogliśmy zobaczyć w niedzielę na spotkaniu z twórcami po filmie „Lekcja Miłości” z pasma From Poland.

- Byłam szczęśliwa, że ktoś mnie zauważył, że ktoś mnie wybrał. - To stwierdzenie pada z ust Joli Janus i uderza w odbiorców wyjątkowo mocno. “Lekcja miłości” opowiada nam jej historię niezwykle prawdziwie i przejmująco. Jak na film dokumentalny przystało, a jednocześnie w sposób inny od tego, do którego dokumenty nas przyzwyczaiły. Mamy wrażenie, że oglądamy film fabularny, wyjątkowo dobrze zagrany, krótko mówiąc: historię z życia wziętą.

- Małgosia Boliszewska kilka lat temu postanowiła nakręcić film na dancingu dla seniorów w Szczecinie, w kawiarni “Cafe Uśmiech”. W setkach przeglądanych później materiałów i nagrań pojawiła się historia pani Joli i już wiedzieliśmy, że to musi być to - opowiadała publiczności Anna Stylińska, producentka.

Jola została zapytana o to, jaka była jej pierwsza reakcja na chęć opowiedzenia jej życia na ekranie. Propozycja padła po trudnym dla niej pobycie w szpitalu.

- Na początku byłam oszołomiona, może nawet nieco obojętna. Podeszła do mnie Gosia, spytała, czy może dać mi mikrofon, czy zgadzam się na nagrywanie. Powiedziałam, że wszystko mi jedno. - I tak się zaczęło.

- Decyzję o rozpoczęciu zdjęć podjęliśmy pomimo braku środków. Na początku nie miała to być ani produkcja HBO, ani film festiwalowy, jedynie krótki metraż. Dosyć szybko udało nam się jednak otrzymać wsparcie Zachodniopomorskiego Funduszu Filmowego. Potem pojawił się pozytywny feedback od HBO i finansowe wsparcie. - Tak Anna Stolińska przedstawiła początki pracy nad filmem. Natomiast Mateusz Czuchnowski, operator, skomentował sposób prowadzenia i kręcenia scen:

- Niektóre historie po prostu mają być opowiedziane. Nie można było sobie pozwolić na to, żeby “przepuszczać rzeczy i zdarzenia”. Ciągła obecność na planie i nieustanna praca kamery to przepis na sukces.

Na spotkaniu nie zabrakło także anegdot, zarówno z planu filmowego, jak historia o balonikach z helem czy panie Wojtku za kierownicą, jak i z życia. - Jola wspomniała, że jej obecny partner Wojtek, spodobał jej się szczególnie podczas tańca. Udawał Szweda, mówił do mnie po szwedzku. A ja do niego po włosku.

- Reżyserka Kasia, początkowo odpowiadała za zdjęcia i wiele z nich znalazło się w końcowym materiale. Ale tworzyła je ze statywu. A życie Joli jest nie do opowiedzenia statycznie. - Widzowie po seansie “Lekcji miłości” z pewnością nie mieli wątpliwości co do tego stwierdzenia. Tym bardziej słysząc opowieści głównej bohaterki o szyciu po nocach sukienek dla dzieci, czy łataniu dachu domu gorącą smołą podczas ciąży.

Skąd w niej tyle motywacji, radości, odważnych decyzji?

- Koleżanka powiedziała mi: dosyć tego wszystkiego, dzieci masz odchowane, koniec tego. Idziesz do Uśmiechu. Ja na to: do jakiego Uśmiechu, nigdzie nie idę! Poszłam. Zobaczyłam, jak ludzie się bawią. I to we mnie zostało. Chcę tańczyć, gram w teatrze, chcę śpiewać i śpiewam ludziom.

Nagranie: Aleksandra Stelmaszyk

Niesamowity jest fakt, że tytuł, choć tak adekwatny do opowiadanej w filmie historii, pojawił się jeszcze zanim postanowiono, że będzie to właśnie opowieść o Joli. Małgorzata Goliszewska, przeprowadzając wywiady, pytała seniorów o porady na temat miłości - i stąd wzięła się “Lekcja miłości”. Miłości nie byle jakiej - tej do siebie samej. Podczas seansu wielokrotnie będziemy świadkami sytuacji, w której bohaterka kwestionuje swoją decyzję, obawia się, bo przecież z mężem powinna być na dobre i złe, a kochanie siebie jest bardzo egoistyczne. A jednak się udaje!

- Wciąż, z roku na rok, czekałam, aż się poprawi - kiedy mąż się poprawi. Do dzisiejszego dnia nie nadszedł ten czas. Jest wiele kobiet, które nie mogą się doczekać miłości, zmiany. Mnie też nigdy nie było w głowie okłamywanie, zdradzanie męża, myślałam, że bym sobie tego nie wybaczyła. A przyszedł taki moment, zdradziłam. I przebaczyłam.

Jeśli nie mogliście być na pokazie na Jordankach, a historia Joli Was zaintrygowała, to możecie w każdej chwili obejrzeć film online na platformie festiwalowej.

Anna Tomaszewska

W tym dziale również

Google Translate

Aktualności Tofifest